Trasa szlaku dookoła Doliny Dolnej Wisły
Wyjechaliśmy o 8.34, było jeszcze dość chłodno i cicho, jednak minęliśmy po drodze kilku kolarzy. Pierwszym wyzwaniem był podjazd pod górę w Trzęsaczu. Potrzeba trochę silnej woli i samozaparcia, żeby podjechać całość na rowerze - nam się udało. W nagrodę po ok. 3 kilometrach dotarliśmy do Kozielca i mogliśmy cieszyć się pięknym widokiem z góry na Wisłę i przyjemnym zjazdem.
Przemek z Wisłą w tle - Kozielec
Tablica informacyjna w Kozielcu
Wspólne selfie z Wisłą w tle - Kozielec
Dalej trasa wiodła przez urokliwe wsie położone wzdłuż rzeki, m.in: Grabowo, Topolno, Gruczno, Kosowo i Niedźwiedź. Po przejechaniu dość długiego mostu nad Wisłą, dotarliśmy do Chełmna o 10.38. Byliśmy z siebie bardzo zadowoleni, bo ten czas oznaczał, że utrzymaliśmy tempo ok. 20 km/h.
Widok na Wisłę z wału przeciwpowodziowego - Kosowo
Przemek z Wisłą w tle - Kosowo
Widok z mostu nad Wisłą - po lewej Chełmno
W Chełmnie spędziliśmy sporo czasu. Byliśmy głodni, a na rynku nie było żadnej normalnej knajpy - nie licząc Pubu u Tadeusza, w którym panowała wesoła chmielna atmosfera tubylców i okropnej, brudnej budki z prawdopodobnie równie okropnym jedzeniem. W Chełmnie jest mało porządnych (i funkcjonujących) jadłodajni, ale udało nam się za pomocą Google'a znaleźć pizzerię Pablo. Okazało się, że dobrze trafiliśmy, bo jedzenie było naprawdę dobre - Przemek zamówił kurczakowe paski w panierce, a ja makaron zapiekany z sosem grzybowym i serem. Było pyszne! Do tego tutaj wypiłam jedną z najlepszych kaw cappuccino w życiu ;) O 12.10 wyruszyliśmy w drogę powrotną.
Rynek w Chełmnie
W pizzerii Pablo zjesz nie tylko pizzę, ale także HOD-DOGI ;)
Nie wracaliśmy tą samą trasą - pojechaliśmy drugim brzegiem Wisły, tak jak prowadził nas szlak. Nasze (szczególnie moje) tempo trochę spadło i potrzebowaliśmy więcej przerw niż jadąc w stronę Chełmna. Mięśnie już zaczynały boleć, ale wiara w sukces dała nam siłę na to, żeby dojechać do końca ;) Z powrotem w Bydgoszczy byliśmy o 14.50, a więc jechaliśmy o 40 minut dłużej - myślę, że przerwy zajęły nam łącznie ok. 25 minut.
Większość wody, którą wiozłam, wypiłam w drodze powrotnej
Trochę sfatygowany wskazujący, którędy do domu ;)
Wróciliśmy bardzo zmęczeni, ale też niesamowicie zadowoleni. Pierwsza długa wyprawa, 82 km przejechane na rowerze w ciągu jednego dnia i w całkiem fajnym czasie (pesymistyczne założenia Przemka to był powrót o 18. ;) ). Następny cel to przejechanie 100 km w jeden dzień.
Szlak na szczegółowej mapie można zobaczyć tu (w całości ma 105 km, jednak my wyjeżdżaliśmy i wracaliśmy do Fordonu, dlatego się nam skrócił):
Szlak Dookoła Doliny Dolnej Wisły










